Wygląd to nie wszystko. Prawdziwe problemy kryją się w kodzie.
Kupujesz używany samochód. Z zewnątrz lśni, lakier błyszczy, fotele wygodne. Ale mechanik podnosi maskę i łapie się za głowę: silnik dymi, a podwozie to sama rdza. Tak samo jest ze stronami internetowymi. Wielu przedsiębiorców z Gdyni czy Gdańska ma strony, które są „ładne”, ale technicznie to wraki, które nie są w stanie dowieźć klienta do celu (czyli do telefonu do Ciebie).
Jako Pan od Reklamy często słyszę: „Panie Pawle, po co mi audyt? Przecież widzę, że strona działa, wyświetla się”.
To, że Ty ją widzisz, nie znaczy, że widzi ją Google. I nie znaczy, że roboty wyszukiwarki rozumieją, co sprzedajesz.
Profesjonalny audyt to nie jest „rzut oka” w 5 minut. To rentgen biznesu, podczas którego sprawdzam ponad 30 parametrów. Poniżej pokazuję Ci 8 najważniejszych elementów, o których większość „twórców stron” zapomina, a które ja sprawdzam zawsze.

1. Hierarchia Nagłówków: Dlaczego H1 może być tylko jeden?
Wyobraź sobie, że czytasz gazetę. Na pierwszej stronie masz wielki tytuł: „WYLĄDOWALIŚMY NA KSIĘŻYCU”. To jest najważniejsza informacja. To jest Twój nagłówek H1.
A teraz wyobraź sobie gazetę, która ma na jednej stronie pięć takich samych, wielkich tytułów o różnych rzeczach. Zgłupiejesz. Nie wiesz, co jest ważne.
Dokładnie tak samo czuje się Google, gdy wchodzę na Twoją stronę i widzę:
- H1: Witamy na stronie
- H1: Nasza oferta
- H1: Kontakt
- H1: Zaufali nam
Zasada jest święta:
- H1 (Tytuł Główny): Może wystąpić tylko raz na danej podstronie. Musi mówić Google’owi, o czym tu jest (np. „Hydraulik Gdynia – Usługi 24h”).
- H2 (Rozdziały): Dzielą tekst na główne wątki (np. „Cennik”, „O mnie”).
- H3-H4 (Podrozdziały): Wchodzą w szczegóły.
Jeśli Twoja strona nie ma tej hierarchii (a widzę to w 80% audytów), Google traktuje ją jak brudnopis bez ładu i składu. I obniża jej pozycję.

2. Google jest ślepy. Czy opisałeś mu zdjęcia?
Roboty Google nie mają oczu. Nie widzą, że na zdjęciu jest „piękny, nowoczesny apartament w Sopocie”. One widzą tylko nazwę pliku i kod.
Jeśli wgrywasz na stronę zdjęcie o nazwie DCIM_12345.jpg i nie dodasz mu tzw. atrybutu ALT (tekst alternatywny), to dla Google w tym miejscu jest czarna dziura.
W ramach audytu sprawdzam każde zdjęcie:
- Czy ma nazwę opisową (np.
mechanik-samochodowy-gdansk-wymiana-oleju.jpg)? - Czy ma uzupełniony opis ALT (dla osób niewidomych i robotów)?
- Czy waży tyle, co piórko, czy tyle, co cegła?
Brak opisów zdjęć to marnowanie potencjału. Możesz mieć najlepsze zdjęcia realizacji w portfolio, ale jeśli ich nie opiszesz – nikt ich nie znajdzie w Google Grafika.
3. Szybkość i waga, czyli dlaczego klient ucieka
Wchodzę na stronę dewelopera. Ładuje się 8 sekund. Dlaczego? Bo na stronie głównej wgrana jest wizualizacja osiedla w formacie do druku na billboard. Plik waży 25 MB.
Telefon klienta korzystającego z LTE w autobusie po prostu się „dławi”.
Podczas audytu robię testy prędkości (Google PageSpeed):
- Jeśli strona ładuje się dłużej niż 3 sekundy, tracisz 40% klientów.
- Jeśli kod jest „brudny” (niepotrzebne skrypty, śmieci w szablonie), strona działa ociężale.
Naprawienie tego często nie wymaga budowania strony od nowa – wystarczy, że zoptymalizuję technicznie obecne zasoby.
4. Linki widmo (Błąd 404)
Nie ma nic gorszego dla zaufania niż kliknięcie w „O ofercie” i zobaczenie komunikatu: „404 Not Found”.
Zdarza się to często, gdy zmieniasz nazwy zakładek lub usuwasz stare produkty. W audycie skanuję całą witrynę, żeby wyłapać te ślepe zaułki. Każdy taki błąd to sygnał dla Google: „Ta strona jest zaniedbana, nie pokazuj jej wysoko”.
5. Aktualizacje. Czy Twoja strona to tykająca bomba?
Wielu właścicieli firm myśli, że stronę „robi się raz”. To błąd. Jeśli masz stronę na WordPressie i nie aktualizujesz wtyczek od 2 lat, to zapraszasz hakerów do środka.
Co sprawdzam w sekcji bezpieczeństwa?
- Wersję PHP: Jeśli jest stara, strona działa wolniej i jest dziurawa.
- Wtyczki: Czy nie używasz takich, które zostały porzucone przez twórców?
- Certyfikat SSL: Czy jest poprawnie wdrożony, czy tylko „zainstalowany”?
Zainfekowana strona może wyświetlać klientom reklamy „Wygraj iPhone’a” zamiast Twojej oferty. Audyt wykrywa te zagrożenia, zanim narobią szkód wizerunkowych.
6. Menu, w którym można zabłądzić (Zasada 3 kliknięć)
To jest test UX (User Experience). Wchodzę na Twoją stronę i próbuję znaleźć cennik albo numer telefonu.
Jeśli muszę kliknąć więcej niż 3 razy, żeby dotrzeć do celu, Twój potencjalny klient już dawno wyszedł.
Często widzę menu typu „Labirynt”: Oferta -> Dla Klienta Indywidualnego -> Usługi Zewnętrzne -> Mycie Okien.
W audycie proponuję uproszczenie struktury. Klient w Gdyni czy Sopocie się spieszy. Musi mieć wszystko podane na tacy.
7. Efekt „Grubego Palca” na smartfonie
Czy próbowałeś kiedyś kliknąć w numer telefonu na swojej stronie, jadąc tramwajem?
Często elementy są zbyt blisko siebie. Chcesz kliknąć „Zadzwoń”, a klikasz w link do Facebooka obok. To frustruje.
Google oficjalnie karze strony, które mają „Clickable elements too close together” (elementy klikalne zbyt blisko).
Sprawdzam Twoją stronę na fizycznym urządzeniu, a nie tylko na symulatorze. Jeśli przyciski są za małe, mówię Ci o tym wprost. Strona responsywna musi być wygodna dla każdego kciuka.
8. Spójność danych NAP (Czy Google wie, gdzie mieszkasz?)
NAP to skrót od Name, Address, Phone.
To kluczowe dla SEO lokalnego.
Sprawdzam, czy Twoje dane są identyczne w trzech miejscach:
- Na stronie w stopce.
- W wizytówce Google Maps.
- Na Facebooku.
Często zdarza się, że na stronie masz stary numer stacjonarny, a w wizytówce komórkowy. Dla algorytmu Google to sygnał: „Te dane są niepewne, nie promuj tej firmy”. W audycie wyłapuję takie niespójności.
Automat z Internetu vs. Audyt Ekspercki
W sieci znajdziesz mnóstwo „darmowych testerów”. Wpisujesz adres, czekasz 5 sekund, dostajesz PDF. Czym to się różni od mojej pracy?
| Cecha | Automat online | Audyt u Pana od Reklamy |
| Hierarchia H1-H6 | Sprawdzi tylko, czy są. Nie sprawdzi, czy mają sens logiczny. | Sprawdzam, czy nagłówki zawierają słowa kluczowe ważne dla Twojego biznesu. |
| Zdjęcia | Powie „Masz duże zdjęcia”. | Powie: „To konkretne zdjęcie na sliderze waży 5MB i blokuje całą stronę. Zmień je na format WebP”. |
| Logika biznesowa | Nie wie, czy sprzedajesz pietruszkę, czy jachty. | Wiem, że działasz lokalnie i sprawdzam spójność danych (NAP) z wizytówką Google. |
| Bezpieczeństwo | Sprawdzi tylko certyfikat SSL. | Sprawdzę wersję wtyczek i PHP, chroniąc Cię przed włamaniem. |
| Wnioski | Długa lista technicznych błędów po angielsku. | Konkretna lista zadań: „Zrób te 3 rzeczy, żeby telefon zaczął dzwonić”. |
FAQ – O co pytacie przy audycie?
Q: Czy po audycie muszę kupić nową stronę?
A: Nie zawsze. Często wystarczy solidny „serwis”. Poprawa nagłówków H1, opisanie zdjęć i kompresja grafik potrafią zdziałać cuda. Ale jeśli strona jest bardzo stara (sprzed 2018 roku) i nie jest responsywna (RWD), wtedy taniej i lepiej jest postawić nową.
Q: Jak długo trwa taki audyt?
A: To nie jest automat. Potrzebuję około 24-48h, żeby przeklikać Twoją stronę, sprawdzić kod i przygotować wnioski.
Q: Czy sprawdzasz też teksty na stronie?
A: Tak. Sprawdzam, czy nie masz tzw. duplicate content (czyli czy nie skopiowałeś tekstów od producenta lub konkurencji 1:1). Google nienawidzi duplikatów.
Q: Co z wersją mobilną?
A: To priorytet. Sprawdzam stronę na moim telefonie. Czy przyciski „Zadzwoń” działają? Czy kciuk trafia w menu? Jak pisałem w artykule o stronach dla firm usługowych, mobile to dziś 80% ruchu.
Słowniczek pojęć (Żebyś wiedział, o czym mówię w raporcie)
- Atrybut ALT: Tekstowy opis zdjęcia ukryty w kodzie. Kluczowy dla Google Grafika i pozycjonowania.
- H1, H2, H3: Znaczniki nagłówków w kodzie HTML. H1 to tytuł książki, reszta to rozdziały. Muszą być uporządkowane.
- Kanibalizacja słów kluczowych: Sytuacja, gdy dwie podstrony Twojego serwisu walczą o to samo słowo w Google, przez co żadna nie jest wysoko.
- NAP (Name, Address, Phone): Twoja cyfrowa wizytówka. Musi być identyczna w każdym miejscu w sieci.
- Meta Description: Krótki opis strony, który wyświetla się w wynikach wyszukiwania pod niebieskim linkiem. Ma zachęcać do kliknięcia (jak zwiastun filmu).
Twój biznes zasługuje na coś więcej niż „rzut oka”.
Nie zgaduj, dlaczego konkurencja jest wyżej. Pozwól mi zajrzeć pod maskę Twojej strony.
Skontaktuj się ze mną i zamów profesjonalny audyt.
Dostaniesz konkretną listę rzeczy do poprawy, a nie marketingowy bełkot.

